Spinamba Polska All articles
Muzyka i Festiwale

Syntezatory z PRL-u w Nowym Jorku: Jak Stare Polskie Brzmienia Trafiły do Serc Amerykańskiej Generacji Z

Spinamba Polska
Syntezatory z PRL-u w Nowym Jorku: Jak Stare Polskie Brzmienia Trafiły do Serc Amerykańskiej Generacji Z

Photo: Tim Walker from United Kingdom, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Jeśli ktoś powiedziałby ci pięć lat temu, że osiemnastolatkowie w Brooklynie będą słuchać Republiki na domowych imprezach, pewnie byś się roześmiał. A jednak — to się dzieje. I to na dużą skalę.

Polski synth-pop lat 80. przeżywa w Stanach Zjednoczonych coś w rodzaju cichej rewolucji. Nie ma wielkich kampanii marketingowych, nie ma oficjalnych reedycji na billboardach przy Times Square. Jest za to YouTube, są zdigitalizowane kasety z bazarów, są TikToki, na których młodzi Amerykanie — często zupełnie bez polskich korzeni — odkrywają brzmienia, które ich rodzice mogliby pamiętać z czasów liceum w Warszawie czy Krakowie.

Skąd się to wzięło?

Wszystko zaczęło się od algorytmów i przypadkowych odkryć. Marcus Delgado, producent z Queens w Nowym Jorku, opowiada, jak trafił na muzykę Maanamu przez rekomendacje na YouTube, gdy szukał wschodnioeuropejskich nagrań do sampli.

— Kliknąłem w jakiś filmik o jugosłowiańskim new wave i po kilku powiązanych materiałach wylądowałem na Maanamie. Pierwsza rzecz, którą pomyślałem, to: skąd oni mają ten syntezator, który brzmi lepiej niż cokolwiek, co słyszałem w zachodniej muzyce tamtej epoki? — mówi Delgado, który od tamtej pory spędził setki godzin na eksploracji polskich archiwów muzycznych dostępnych online.

Nie jest sam. W środowiskach synthwave i retrowave — gatunkach, które od lat czerpią z estetyki lat 80. — polskie nagrania stają się coraz częstszym punktem odniesienia. Producenci cenią ich surowe brzmienie, specyficzną melancholię i to, co sami nazywają "niedoskonałą doskonałością" analogowych syntezatorów używanych w polskich studiach nagraniowych epoki PRL-u.

Chicago, Greenpoint i Scena, Której Nie Widać w Mainstreamie

Dla polonijnych społeczności w USA ta fala zainteresowania ma szczególny wymiar. W Chicago, gdzie mieszka jedna z największych polskich diaspor na świecie, kilka klubów i kolektywów muzycznych zauważyło nowy trend i postanowiło go wykorzystać.

Kolektyw Nowa Fala Chicago organizuje cykliczne imprezy, na których DJ-e miksują współczesny synthwave z klasykami polskiego new wave. Według Agnieszki Kowalczyk, jednej z organizatorek, publiczność jest zaskakująco zróżnicowana.

— Przychodzą do nas zarówno Polacy, którzy pamiętają te piosenki z dzieciństwa, jak i Amerykanie, którzy nigdy wcześniej nie słyszeli słowa po polsku. Coś w tym brzmieniu jest uniwersalne — mówi Kowalczyk. — Może to ta melancholia, może syntezatory, może fakt, że muzyka ta powstała w warunkach opresji i słychać w niej pewien rodzaj tęsknoty za wolnością.

W nowojorskim Greenpoint — dzielnicy od lat zamieszkiwanej przez Polaków — historia wygląda podobnie. Lokalny bar Złoty Róg (nazwa oczywiście nawiązuje do polskiej tradycji) regularnie gości wieczory tematyczne, podczas których Lady Pank sąsiaduje w setliście z Kavinsky'm, a Republika z Com Truise.

Producenci, Którzy Samplują PRL

Najciekawiej robi się jednak wtedy, gdy zaczynamy rozmawiać z producentami, którzy aktywnie sampluują i remiksują polskie nagrania z lat 80.

Jenna Park, producentka z Los Angeles, wydała w zeszłym roku EP-kę, na której podstawą kilku utworów są fragmenty nagrań Perfectu i TSA — polskich rockowych i new wave'owych zespołów, które w Polsce były ikonami, a w USA pozostają niemal całkowicie nieznane.

— Moja koleżanka, która ma polskie korzenie, pokazała mi te nagrania na jednej z naszych sesji. Byłam absolutnie zszokowana, że coś tak dobrego nie trafiło nigdy do mainstreamu na Zachodzie — przyznaje Park. — Wzięłam jeden z riffów gitarowych, przetworzyłam go przez kilka analogowych efektów i nagle miałam coś, co brzmiało jak przyszłość, a jednocześnie jak bardzo odległa przeszłość.

Jej EP-ka zebrała świetne recenzje w niszowych serwisach poświęconych muzyce elektronicznej, a kilka utworów trafiło do playlist na Spotify tworzonych przez fanów synthwave.

Ciekawym przypadkiem jest też projekt Widmo, prowadzony przez Tomka Jabłońskiego — Polaka mieszkającego od dekady w Detroit. Jabłoński świadomie łączy dziedzictwo polskiej muzyki syntetycznej z tradycją techno rodem z Motor City.

— Detroit i Polska lat 80. mają więcej wspólnego, niż by się wydawało — mówi Jabłoński z uśmiechem. — Obydwa miejsca wiedziały, co to znaczy żyć w cieniu przemysłowego upadku i szukać ucieczki w muzyce. Techno i polski new wave to dwie odpowiedzi na podobny egzystencjalny problem.

Dlaczego Generacja Z Kupuje Ten Klimat?

Analitycy kultury popularnej wskazują na kilka czynników. Po pierwsze, estetyka analogowa — kasety, winyle, syntezatory z epoki — jest dla młodych ludzi czymś egzotycznym i autentycznym w świecie zdominowanym przez cyfrową produkcję. Po drugie, polska muzyka lat 80. jest po prostu nieznana — a w czasach, gdy wydaje się, że wszystko już zostało odkryte, znalezienie czegoś nieoczywistego ma ogromną wartość.

Jest też element estetyki wizualnej. Okładki polskich płyt z tamtej epoki, zdjęcia z koncertów, teledyski kręcone jeszcze na taśmie — to wszystko tworzy spójny, hipnotyzujący świat, który idealnie wpisuje się w retrowave'ową wrażliwość.

— Kiedy wrzuciłem na TikToka klip z Republiki z podpisem "polska muzyka lat 80., której nigdy nie słyszałeś", miałem w trzy dni 400 tysięcy wyświetleń — opowiada Delgado. — Komentarze były niesamowite. Ludzie pytali, skąd to pochodzi, czy jest więcej takich nagrań, jak się nazywa ten gatunek.

Co To Znaczy dla Polonii?

Dla polskich społeczności w USA ten trend ma wymiar emocjonalny. Muzyka, która przez dekady była przechowywana w pamięci emigrantów i ich dzieci jako coś prywatnego, rodzinnego — teraz trafia do mainstreamu, choć drogą okrężną i zupełnie nieprzewidywaną.

Agnieszka Kowalczyk z Nowa Fala Chicago mówi, że dla wielu Polaków uczestnictwo w tych imprezach to coś więcej niż zabawa.

— Mam gości, którzy przychodzą ze łzami w oczach, bo słyszą piosenki, których nie słyszeli od czasu, gdy wyjechali z Polski dwadzieścia lat temu. I obok nich stoi dwudziestolatek z Teksasu, który nie mówi po polsku, ale kiwa głową do rytmu i mówi, że to najlepsza muzyka, jaką słyszał. To jest piękne i trochę surrealistyczne jednocześnie.

Czy to trwały trend, czy chwilowa moda? Trudno powiedzieć. Ale jedno jest pewne — polskie syntezatory z lat 80. brzmią w 2024 roku zaskakująco świeżo. I może właśnie o to chodzi.

All Articles

Related Articles

Drop it Like It's Góralski: Jak Polscy DJ-e Podbijają Kluby w USA Folkiem i Elektroniką

Drop it Like It's Góralski: Jak Polscy DJ-e Podbijają Kluby w USA Folkiem i Elektroniką

Folklor w Nowym Rytmie: Polsko-Amerykańscy Producenci, Którzy Łączą Przeszłość z Przyszłością

Folklor w Nowym Rytmie: Polsko-Amerykańscy Producenci, Którzy Łączą Przeszłość z Przyszłością

Dęte Serca Polonii: Jak Amerykańskie Orkiestry Zachowują Polskie Brzmienie

Dęte Serca Polonii: Jak Amerykańskie Orkiestry Zachowują Polskie Brzmienie