Dęte Serca Polonii: Jak Amerykańskie Orkiestry Zachowują Polskie Brzmienie
Photo: Silar, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons
Kiedy w niedzielne popołudnie spacerujesz przez Jackowo w Chicago albo wpadasz na festyn parafialny w Hamtramck w Michigan, możesz usłyszeć coś, co sprawia, że zwalniasz kroku. To nie jest nagranie z głośnika. To żywe trąbki, puzony i tuby — grające mazurki i oberki tak, jakby czas się zatrzymał gdzieś między Krakowem a Detroit. Polskie orkiestry dęte w Ameryce to zjawisko, o którym mówi się za mało, a które zasługuje na pełne reflektory.
Skąd To Wszystko Się Wzięło?
Pierwsze polskie orkiestry dęte w Stanach Zjednoczonych zaczęły powstawać pod koniec XIX wieku, kiedy fale emigrantów z zaborów rosyjskiego, pruskiego i austriackiego zaczęły osiedlać się w przemysłowych miastach Środkowego Zachodu i Wschodniego Wybrzeża. Praca w hutach i kopalniach była ciężka, ale wieczorami i w niedziele Polacy chcieli świętować tak, jak to robili w domu — z muzyką, tańcem i wspólnotą.
Orkiestry dęte, zwane często kapelami lub orkiestrami puchowymi, były naturalnym wyborem. Instrumenty dęte blaszane były stosunkowo tanie, głośne na tyle, by grać na świeżym powietrzu podczas procesji i festynów, i doskonale nadawały się do grania marszów, polonezy i polki. Parafie katolickie stały się centrum tego życia — i to właśnie przy kościołach powstawały pierwsze kapele.
"Mój pradziadek grał na tubę w orkiestrze przy parafii św. Kazimierza w Cleveland już w 1910 roku" — opowiada Marek Wierzbicki, obecny dyrektor muzyczny Polonijnej Orkiestry Dętej w Buffalo. "Instrument przechodził z rąk do rąk przez trzy pokolenia. Teraz mój syn gra na niej podczas naszych koncertów. To nie jest tylko metal — to historia rodziny."
Jak Wygląda To Dziś?
W 2024 roku polskie orkiestry dęte w USA działają w kilkudziesięciu miastach z dużymi skupiskami Polonii. Największe i najbardziej aktywne znajdziemy w Illinois, Michigan, Nowym Jorku, New Jersey i Pensylwanii. Część z nich liczy po kilkadziesiąt osób, inne to kameralne grupy dziesięcio- czy dwunastoosobowe, które zbierają się w piwnicach domów kultury albo salach parafialnych.
Co ciekawe, skład tych orkiestr zmienia się. Jeszcze dwadzieścia lat temu grali głównie seniorzy pamiętający Polskę z dzieciństwa lub ze słyszenia. Dziś coraz częściej widać twarze dwudziesto- i trzydziestolatków — drugiego i trzeciego pokolenia emigrantów, ale też świeżych przybyszów z Polski, którzy przyjechali do USA w ostatnich dekadach.
"Mam w orkiestrze dziewczynę urodzoną w Krakowie, która przyjechała tu pięć lat temu na studia i została" — mówi Anna Kowalczyk, dyrygentka zespołu Wesoła Kapela z New Jersey. "I mam też chłopaka, który ma polskie nazwisko, ale po polsku mówi tylko 'dziękuję' i 'na zdrowie'. Oboje grają świetnie i oboje czują tę muzykę. Język nie jest barierą, kiedy masz instrument w rękach."
Repertuar: Między Tradycją a Nowoczesnością
Jednym z najciekawszych wyzwań, przed którymi stoją te orkiestry, jest pytanie o repertuar. Grać tylko klasykę? Mazurki Chopina w aranżacjach na blachę, tradycyjne polki i kujawiaki? A może sięgnąć po coś bardziej współczesnego?
Odpowiedzi są różne, ale większość dyrygentów stara się znaleźć balans. Podstawą zawsze pozostają tradycyjne melodie — bo to one przyciągają publiczność polonijną i mają tę charakterystyczną emocjonalną moc. Ale żeby przyciągnąć młodszych słuchaczy, coraz częściej pojawiają się aranżacje polskich przebojów lat 80. i 90., a nawet współczesnych artystów.
"Zagraliśmy niedawno aranżację piosenki Kayah na festiwalu w Doylestown w Pensylwanii" — śmieje się Tomasz Brzeziński, puzonista z orkiestry działającej przy Związku Polaków w Filadelfii. "Starsze panie najpierw patrzyły sceptycznie, ale jak weszło solo trąbki, to wszyscy zaczęli klaskać. Muzyka to muzyka."
Rola w Społeczności: Więcej Niż Dźwięki
Byłoby błędem patrzeć na te orkiestry wyłącznie przez pryzmat muzyki. W polonijnych społecznościach USA pełnią one rolę znacznie szerszą — są miejscem spotkań, przestrzenią do nauki języka i kultury, a często też pierwszym krokiem dla nowych emigrantów, którzy szukają swojego miejsca w nowym kraju.
Próby odbywają się regularnie — raz lub dwa razy w tygodniu — i to właśnie te spotkania są często ważniejsze niż same koncerty. Przy kawie i domowym cieście rozmawia się po polsku, wymienia informacje o pracy i mieszkaniach, pomaga nowo przybyłym. Muzyka jest pretekstem, ale efekt jest głębszy.
"Kiedy przyjechałem do Chicago piętnaście lat temu, nie znałem tu nikogo" — wspomina Piotr Adamczyk, klarnecista z Chicago Polish Band. "Ktoś powiedział mi, że przy kościele jest orkiestra i że szukają muzyków. Przyszedłem na próbę i w ciągu miesiąca miałem grupę znajomych, pracę i zaproszenie na Wigilię. Orkiestra dała mi Polskę z dala od Polski."
Wyzwania i Przyszłość
Nie wszystko jest jednak różowe. Wiele orkiestr zmaga się z problemami finansowymi — brakuje funduszy na nowe instrumenty, nuty i wynajem sal. Pandemia COVID-19 mocno uderzyła w działalność tych zespołów, a niektóre do dziś nie odbudowały pełnego składu.
Są też wyzwania pokoleniowe. Rekrutacja młodych muzyków to praca ciągła — bo młodzi mają wiele opcji i niekoniecznie widzą siebie w tradycyjnej orkiestrze dętej. Dyrygenci szukają więc sposobów, żeby dotrzeć do nowego pokolenia: przez media społecznościowe, współpracę ze szkołami języka polskiego w USA, a nawet przez TikToka.
"Wrzuciłam na TikTok filmik z naszej próby, jak gramy polkę" — opowiada Anna Kowalczyk z New Jersey. "W tydzień miałam pół miliona wyświetleń i trzydzieści wiadomości od osób, które chciały dołączyć do orkiestry. Świat się zmienił, ale ciekawość na muzykę pozostała."
Posłuchaj Sam
Jeśli chcesz doświadczyć tego brzmienia na żywo, nie musisz szukać daleko. Większość polskich orkiestr dętych w USA regularnie gra na festiwalach polonijnych, odpustach parafialnych i Dniach Polskich organizowanych w różnych miastach. Wiele z nich jest też aktywnych na YouTube i Facebooku, gdzie można znaleźć nagrania z koncertów.
To muzyka, która nie potrzebuje tłumaczenia. Wystarczy zamknąć oczy i posłuchać — a blaszane dźwięki same przeniosą cię gdzieś, gdzie czas gra w swoim własnym, polskim rytmie.